RSS
 

Archiwum dla kategorii ‘Inne’

Z cyklu dobre rady: ostry nóż to podstawa!

22 paź

Jeśli podobnie jak ja jesteście początkującymi Paniami Domu i raczej bliżej wam (podobnie jak mnie) do niewykwalifikowanej pomocy kuchennej niż do szefa kuchni, a jesteście akurat na etapie zaopatrywania się w niezbędne wyposażenie kuchenne, to ten wpis jest właśnie z myślą o Was!

Moje motto brzmi: życie trzeba sobie ułatwiać, a nie utrudniać!

Nie będę pisać o zastawie stołowej, bo każdy z grubsza wie, co mu będzie potrzebne. Ale za to chętnie polecę kilka gadżetów kuchennych, które ułatwiają życie, a przy okazji nie zajmują aż tak dużo z bezcennej, wielce ograniczonej powierzchni.

  • OSTRZAŁKA DO NOŻY

Ostry nóż w kuchni to podstawa. Nic tak nie irytuje, demotywuje i wydłuża pracę jak tępy nóż. Bo ciężko ugotować smaczny, szybki obiad, gdy praca się przeciąga, co rozbija Ci plany, mięso się rwie zamiast ciąć w zgrabne plasterki, a skórka pomidora stawia zdecydowany opór. To wszystko wina noży! Tak naprawdę ważniejsza od noża (no chyba, że kupicie taki, który się nie tępi, ale kosztuje fortunę) jest dobra ostrzałka. Każdy nóż ze średniej półki posłuży nam na tyle długo, by inwestycja się zwróciła, ale ważne, by mieć czym i umieć go naostrzyć. Miałam w domu kiedyś taki „patyk” do ostrzenia, ale jakoś nie bardzo mi z nim szło. Mówię zatem z doświadczenia – średniej klasy nóż i porządna, łatwa w obsłudze ostrzałka to para niezbędnych narzędzi kuchennych. Szczerze mogę poleci urządzenie tej konstrukcji:

  • MASZYNKA DO MIĘSA

Mimo tego, że mięso mielone można dziś kupić praktycznie wszędzie, maszynka do mięsa powinna być elementem wyposażenia kuchennego. Na prawdę się przydaje! Radzę kupić urządzenie wielofunkcyjne z wymiennymi końcówkami. Sama ręczną tarkę wyciągam tylko jak muszę zetrzeć kawałeczek imbiru lub gałki muszkatołowej, bo nie opłaca mi się brudzić urządzenia. W każdym innym przypadku robię „bzzzyyyt” i już mam starty ser, seler, marchewkę lub pokrojonego w plasterki ogórka czy pieczarki. Osobiście nie jestem estetką, więc używam końcówki do krojenia w plasterki nawet do cebuli – w zapiekance i tak nie widać. Jako że maszynkę zamówiłam sobie na dość okrągłą rocznicę urodzin, to mam wersje „full wypas” z końcówką do wyciskania soku, której jeszcze niestety nie testowałam. Maszynki do mięsa używam choćby przy robieniu pasztecików. Generalnie ogromnie przyspiesza to pracę w kuchni, ale warunkiem jest, że stoi w miarę pod ręką. Znając życie ze schowanego sprzętu rzadko się korzysta, a ten trochę waży!

  • BLENDER

Jeśli gotowanie ma być przyjemnością, a nie mordęgą warto zainwestować także w blender. Mimo tego, że wolę ręczny mikser, z oszczędności postanowiłam wybrać blender z końcówką do ubijania. Jak szaleć to szaleć – mój zestaw miał też funkcję wyrabiania ciasta (słaba trochę) i 2 pojemniki z końcówkami do siekania – mały i duży. To akurat fajna sprawa – wczoraj np. mały posłużył do zrobienia pulpetów z łososia dla mojego syna. Wrzucam wszystko do maszyny, „wziuuuu” i już mam masę, którą wystarczy uformować na pulpety. Albo można zrobić pesto z bazylii, domowy dip pomidorowy, deser z mascarpone itp. Polecam blender ręczny – czasami może irytować, że trzeba go trzymać zamiast odstawić, ale za to można zupę zmiksować na krem bezpośrednio w garnku bez przelewania i ryzyka rozlania gorącego płynu.

  • SZKLANKA „DWORCÓWA”

Tak, tak, stara dobra szklanka, którą kiedyś wsadzało się do metalowego koszyczka lub stawiało na spodeczku. Niestety w dzisiejszych czasach co raz ciężej o taką szklankę. Mieści ona 250ml płynu, a jej cienkie brzegi idealnie nadają się do wykrawania kółek z ciasta np. na pierogi lub ciasteczka. Jeśli spotkacie się z przepisem, w którym mowa o 1 szklance mleka czy 2 szklankach mąki, to są to z reguły starsze przepisy, gdzie gospodynie domowe miały swoje stałe przeliczniki, ale używały do tego właśnie takich szklanek.

  • SIEKACZ I WAŁEK DO CIASTA

Używane w kuchni niezbyt często, ale za to jak już trzeba, to bardzo się przydają. Ja mam w domu drewniany, poniemiecki wałek sprzed II Wojny Światowej i sprawuje się świetnie. Darowałam sobie natomiast stolnicę – szoruję blat i na nim robię – stolnica zajmuje zdecydowanie za dużo miejsca. Z nieco nowszych gadżetów zaopatrzyłam się w siekacz do ciasta – bardzo pomocny przy cieście kruchym i półkruchym. Warto rozejrzeć się za tego typu rzeczami w sklepach „1001 drobiazgów”, bo super markowe są super drogie.

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Dobre rady, Inne

 

Pierwsze kroki czyli eksperymenty kuchenne znudzonej księgowej

01 sie

Witam na moim blogu!

W życiu trzeba mieć jakieś hobby. Podróże? Super, ale kto ma tyle czasu i pieniędzy… Gry towarzyskie? Świetnie, ale z towarzystwem bywa różnie i znów ten czas… Żeglarstwo? Z miłą chęcią, ale to dość drogie hobby, a polska strefa klimatyczna nie sprzyja pływaniu. Porzuciłam zatem chwilowo stare zamiłowania, bo dopadła mnie codzienność. Aby jednak nie popaść w odrętwienie, codzienność postanowiłam zamienić w przyjemność. Co prawda gospodyni domowa ze mnie marna, a kucharka jeszcze gorsza, ale nie zważając na takie drobiazgi zabrałam się ambitnie za kuchenne eksperymenty, a ich efekty postanowiłam publikować w sieci :). Tymi bardziej udanymi chętnie się pochwalę, te mniej udane pokażę ku przestrodze. Zapraszam do śledzenia moich poczynań.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Inne